W poniedziałek przeżyliśmy prawdziwy rejs po morzu i to w strugach deszczu. Był statek, wiosła i mnóstwo wody.
Złowiliśmy dużo rybek, ale potem pozwoliliśmy im odpłynąć, bo byłoby nam smutno. Chwilami zrywał się potężny wiatr i groźnie bujał naszym statkiem.
Oj! Działo się, działo… A potem wyszło słońce i naturalnie, że nie ma żeglowania bez morskiej kąpieli. Nasze stópki były zachwycone!

















