Wyobraźcie sobie, co tu się wydarzyło! 6 listopada oficjalnego otwarcia Miłkowa dokonali wraz z burmistrzem Piotrem Felińskim pani Wicemarszałkini Województwa Zachodniopomorskiego Anna Bańkowska, pan Rafał Wnuk – nasz budowniczy a wszystko w blasku naszej literackiej gwiazdy pana Grzegorza Kasdepke. Na uroczystość licznie przybyli sami wyjątkowi goście zaopatrzeni w uśmiechy, miłe słowa oraz piękne upominki dla nas Miłkoludków. Jeszcze nigdy nie mieliśmy tylu tak ważnych gości. Uroczystość prowadziła nasza ciocia dyrektor Marta Szutkowska – Kiszkiel, która nieco niezdarnie ale za to z ogromną radością i wdziękiem przywitała gości, opowiedziała o naszym powstaniu i początkach i podziękowała wszystkim (jeśli kogoś nie przeoczyła), którzy jej pomagali i pomagają. Na szczęście zapamiętała pochwalić się naszymi pełnymi pomysłów i zapału ciociami, mówiła też o naszej codziennej pracy i o tym, że mamy fajnych rodziców. Wiadomo. Wszyscy mówcy, jak się okazało, po raz pierwszy byli na otwarciu żłobka. To gdzie oni bywają??? Mieliśmy swoich (dzieci) na zwiadach podczas części oficjalnej – przyszli w przebraniu tancerzy klubu Iskra. Pani Kasia Radomska bardzo ich pilnowała ale i tak sporo widzieli i słyszeli. Do tego, pięknie zatańczyli (bo dorośli tylko gadali). Jesteśmy dumni ze starszych kolegów.
Na przecięcie wstęgi wysłaliśmy Witka i Zosię, żeby upewnili się, że wszystko pójdzie jak należy. Zaprosili gości do Miłkowa na pyszny poczęstunek. Tymczasem my mogliśmy wreszcie porozmawiać z panem pisarzem, dzięki któremu mamy tak miłą nazwę Żłobka. Ukradkiem do sal zaglądała też uśmiechnięta pani wicemarszałkini (ale długie słowo)… Po miłym poczęstunku od pana Rafała Caffe dei Fiore pan pisarz z ciocią dyrektor popędzili do Zamku na spotkanie z dziećmi ze szkół podstawowych (podobno było aż 200 dzieci). Poza rozmową z autorem dzieci obejrzały też pierwszy odcinek ekranizacji „Wielkiej księgi uczuć” – jako pierwsze w Polsce! Autor podpisał też wszystkim książeczki – macie pojęcie? Aż 230 książek!!! Wow! Szczęściarze… My za to mamy książkę a m nawet bardzo dużo książek, to też się wszystkiego dowiemy.
Dzień był pełen niespodzianek. Ciocie co chwilę gdzieś wychodziły i wracały. Były wesołe ale trochę przejęte. Ja nie rozumiem czym się tak martwiły??? Przecież wszyscy mamy czasem gości.
AAAAA! I jeszcze mielismy też foto-budkę, gdzie robiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia z rodzicami.


































